poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Rozdział 8

Nie wiedziałam w co się ubrać. Przyjeżdżając tu, nie miałam w planach imprezowania, a tym bardziej nie z chłopakami z One Direction. Na szczęście mama wcisnęła mi czarno kremową sukienkę i buty na obcasie w razie czego. Dobrze zrobiła, inaczej musiałabym coś kupić, albo pożyczyć od cioci.
Wera oczywiście lamentowała, że nie ma się w co ubrać, chociaż miała dużo więcej ubrań nadających się na imprezę niż ja.
Ostatecznie ja założyłam czerwone rurki, czarne buty na obcasie i jakąś bluzkę, a Wera czarną sukienkę i kremowe obcasy. Jak dla mnie to była lekka przesada, ale Wera upierała się, aby się trochę wystroić.
- Już nie mogę się doczekać! - blondynka wyszczerzyła się w szerokim uśmiechu. Zerknęłam na nią.
- Czego niby? - założyłam drugiego buta i podparłam się ramieniem o ścianę.
- Jak to czego? - posłała mi oburzone spojrzenie i zaśmiała się. - Tego, jak znowu zobaczę Nialla! - westchnęła rozmarzona. Ona naprawdę się w nim zakochała. To nie była zwykła wakacyjna miłość. Inaczej poznałaby chłopaka i po powrocie do Polski nigdy więcej by o nim nie usłyszała, a Nialla miała obserwować i patrzeć jak szczęśliwy będzie przy boku innej dziewczyny.
Wywróciłam oczami i zaśmiałam się.
Tym razem uparłyśmy się, że przyjedziemy taksówką i żaden z chłopaków ma się nie fatygować.
Już po piętnastu minutach drogi byłyśmy na miejscu. Przed domem nie było żadnych aut, co nas zdziwiło, bo podobno miało przyjechać paru znajomych chłopaków.
Zanim zdążyłyśmy dojść do drzwi, one już się otworzyły, a w progu stanął Liam, który właśnie kończył zapinać swoją koszule. Przywitał nas wesołym uśmiechem i wpuścił do środka.
Wewnątrz było za cicho, jak na imprezę. Pozbyłam się kurtki i zerknęłam na Liam'a.
- Jesteśmy pierwsze? - uniosłam brwi. Chłopak uśmiechnął się tajemniczo i ruszył w stronę salonu. Spojrzałam na Werę. Dziewczyna tylko wzruszyła ramionami i poszła za Liam'em. Westchnęłam i ruszylam za nimi.
W salonie nie było nikogo oprócz chłopaków, a to przecież miała być mini impreza. Na stole stało kilka butelek z napojami i z alkoholem, oraz oczywiście jedzenie, bez którego Niall by nie przeżył. Rozejrzałam się i zatrzymałam wzrok na Harry'm, który przez cały czas się uśmiechał.
- Kiedy przyjdzie reszta osób? - uniosłam brwi. Louis uśmiechnął się szeroko.
- Właściwie, to tylko wy będziecie. - potarł dłonią o dłoń i zabawnie poruszał brwiami. Weronika zmrużyła oczy i posłała Niallowi pytające spojrzenie. Blondynek wzruszył ramionami z niewinnym uśmieszkiem i podszedł bliżej, by nas przywitać.  Za chwilę to samo uczyniła cała reszta. Kiedy przyszła kolej' Harry'ego, moje serce zabiło szybciej. Wystarczyła mi myśl, że będzie bliżej, a już wariowałam. Czy to był początek zakochania, a może już byłam zakochana? Na razie nie chciałam o tym myśleć.
Loczek cmoknął mnie w policzek i odsunął się z zadowolonym uśmiechem.
Zayn podszedł do szafki przy telewizorze i wyjął z niej jakąś płytę.
- Gramy na playstation w Dance Star? - brązowooki wyszczerzył się w szerokim uśmiechu. Wszystkim ten pomysł się spodobał. Chłopaki włączyli co potrzeba, ustawili grę tak jak powinna być i zerknęli na nas.
- No to kto pierwszy? - Liam uśmiechnął się szeroko. - Wera, Ada? - uniósł brwi.
Zmarszczyłam czoło. Nie chciałam iść na pierwszy ogień.
- Może najpierw wy zatańczcie, my zobaczymy jak w to się gra i w następnej kolejce zagramy. - Wera przytaknęła mi. Przed telewizorem ustawił się Lou z Zayn'em. Wybrali jakąś piosenkę i zaczęli tańczyć. Szczerze mówiąc, nie bardzo zwracałam uwagę na to, jak  się w to gra i jakie są zasady, częściej obserwowałam sylwetki chłopaków. Tyłek Louisa na żywo wygląda jeszcze lepiej. Śmiałam się sama z siebie, ale nie potrafiłam się temu oprzeć.
Z boku stał Niall z Liamem, co chwila komentowali 'taniec chłopaków' a Harry usiadł na bocznym oparciu sofy i co jakiś czas zerkał w moją stronę.
Kiedy chłopaki skończyli, wszyscy zaczęli bić im brawo, a oni ukłonili się i uśmiechnęli dumnie. Zgodnie z obietnicą, teraz była kolej którejś z nas. Blondynek zbliżył się do Wery, złapał ją za dłoń i wyciągnął przed telewizor.
Zaśmiałam się cicho. Oni wyglądali ze sobą naprawdę fajnie, szkoda, że to wszystko miało skończyć się za półtora miesiąca.
Para zaczęła tańczyć i szło im dobrze. Ostatecznie wygrał Niall, przez to, że Wera ledwo skupiała swoja uwagę na tańcu, ale miał niewielką przewagę.
Teraz nadeszła moja kolej. Przy telewizorze ustawił się Harry z wesołym uśmieszkiem na twarzy. Wcale nie przeszkadzało mi, że to z nim będę tańczyć, chociaż byłam pewna że przegram.
Później tańczył jeszcze Liam z Louisem, Zayn z Harry'm i ja z Werą. Wymienialiśmy się tak partnerami, że prawie każdy tańczył z każdym, aż w końcu wszyscy mieli dość. Usiedliśmy na sofie. Lou odkręcił jedną z butelek z alkoholem, nalał chłopakom i spojrzał na nas pytająco.
- Nie chce was demoralizować, ale chcecie? - uniósł brwi. To nie był nasz pierwszy raz, więc bez wahania się zgodzilyśmy, a  chłopak podał nam kubeczki.
Siedzieliśmy, śmialiśmy się i piliśmy. Wszyscy byli trochę 'wcięci', jednak chyba najbardziej upił się Louis. Chwiał się na boki, nawet jak siedział, ale utrzymywał, że wcale nie jest pijany. Gdy próbował wstać, potrącił kubek z sokiem i wylał go prosto na mnie. Musiałam wstać i szybko iść przepłukać koszulkę, poza tym kleiła mi się cała ręka.
Poszłam do łazienki. Spokojnie obmywałam dłoń, kiedy usłyszałam otwierające się drzwi. Myśslałam, że to Wera, jednak gdy podniosłam głowę, w lustrze zobaczyłam Louisa. "Co on tu robi?" pomyślałam i zmrużyłam oczy. Chłopak uśmiechał się tajemniczo. Uniósł rekę i opuszkami palców zaczął wodzić po moim ramieniu.
- Louis co ty robisz? - zapytałam spokojnie. Wiedziałam, że jest pijany i nie jest świadomy tego co robi. Nie odpowiedział. Przeniósł palce na moja szyję. - Louis? - powtórzyłam. Odwróciłam się w jego stronę. Nie podobało mi się, to co on robi, ale jak widać nie miał zamiaru przestać. Przywarł do mnie prawie całą powierzchnią ciała. Wymruczał coś niezrozumiałego do mojego ucha i zaczął składać pocałunki na mojej szyi. Chciałam go odepchnąć, ale mimo wszystko był silniejszy. - Louis zostaw mnie! - wykrzyczałam na tyle głośno, że cała reszta na pewno to usłyszała.
- Wiem, że tego chcesz. - wybelłkotał i kontynuował to co zaczął. Powoli zsuwał ramionko od mojej koszulki, ale wtedy do łazienki wbiegł Harry i odciągnął go ode mnie.
Poczułam lekkie wstrząsy, jakby ktoś szarpał mnie za ramiona. Otworzyłam oczy, a to wszystko okazało się snem. Nade mną siedziała Wera i próbowała mnie obudzić. Było jeszcze rano a ja leżałam wygodnie w ciepłym łóżku.
Podniosłam się do pozycji siedzącej i odetchnęłam.
- Dziwny sen..- opowiedziałam o wszystkim przyjaciółce i obie przyznałyśmy, ze Lou nigdy nie zrobiłby czegoś takiego.
Wszystko było jak w moim śnie. Ubrałyśmy się, Wera marudziła, że nie może się doczekać, dotarłyśmy do chłopaków taksówką, a drzwi otworzył nam Liam, kończący zapinać swoją koszule. To wszystko mnie przerażało.
Graliśmy na playstation, na szczęście nikt z nas nie upił się tak szybko, a Lou nie wylał niczego, w zamian za to, usiedliśmy wszyscy na podłodze i graliśmy w butelkę. Taki przebieg sprawy dużo bardziej mi się podobał.
Pierwszy kręcił Liam. Wypadło na Nialla. Chłopak miał wysmarować sobie policzek nutellą, co zrobił niechętnie bo przecież było to marnowanie jedzenia.
Tym razem kręcił Niall. Louis specjalnie zatrzymał butelkę tak, aby wypadło na Werę. To było oszustwo, ale w tym przypadku nikt nie protestował. 
- Pocałuj mnie. - Blondynek wyszczerzył się w szerokim i zadowolonym uśmiechu. Z ust Lou wydobyło się ciche "no nareszcie!" przez co wszyscy skierowaliśmy na niego wzrok.
- Ymm.. - dziewczyna zająknęła się. Na pewno w głębi duszy tego chciała, w końcu przyznała, że się w nim zakochała. Z każdą chwilą, gdy Wera zwlekała z pocałunkiem, mina Niala rzedła. Westchnęłam i szturchnęłam przyjaciółkę w ramię.
- No dawaj, zadanie to zadanie. - kiwnęłam głową w stronę Nialla. - Przecież go kochasz, Wera. - dodałam, ale już po polsku, tak, by chłopcy tego nie zrozumieli. Dziewczyna pokiwała głową i podeszła na czworaka do chłopaka, siedzącego naprzeciwko jej. Powoli zbliżała twarz do jego twarzy, aż w końcu ich wargi się zetknęły. Wyglądali razem  uroczo.
- Aww.. - jęknęełam, a potem zaśmiałam się. Harry zerknął na mnie i posłał mi zadziorny uśmieszek, kiwając przy tym głową. Miał jakiś plan, tylko jaki? Z powrotem przeniosłam wzrok na parę. Składali na swoich wargach czułe pocałunki i nie mogli się od siebie oderwać.
- Dobra gołąbeczki, starczy. - Louis zaśmiał się, a Wera niechętnie odkleiła się od Nialla. Opuszkami palców pogłaskał jej policzek, po czym dziewczyna wróciła na poprzednie miejsce obok mnie. Była cała w skowronkach, zresztą Niall też przez cały czas się szczerzył.
Teraz była kolej Wery na kręcenie butelką. Lou znowu złośliwie zatrzymał ją tak, że wypadło na mnie. 
- Licze na Ciebie! - chłopak uśmiechnął się znacząco, a dziewczyna kiwnęła głową. Co oni knuli?
- No więc Adżi, musisz spędzić z Harry'm.. - przerwała na chwilę, aby sprawdzić moją reakcję. Nie wiedziałam, czy mam się cieszyć, czy może płakać. - .. tak zwane ' siedem minut w raju ' w jego pokoju. A co będziecie robić, to już wasza sprawa. - Spiorunowałam ją wzrokiem. Zrobiła to złośliwie. Dobrze wiedziała, jaką wielką słabość miałam do Styles'a i jak bardzo nie chciałam się w nim zakochać, a ona mi to utrudniała.
Loczek ochoczo podniósł się z podłogi i zmierzył mnie wzrokiem. Powoli wstałam, jeszcze raz rzucając swojej przyjaciółce wrogie spojrzenie i razem z Harry'm ruszyłam na górę. Gdy tylko weszliśmy do jego pokoju i zamknęliśmy drzwi, słychać było tupanie nóg na schodach i jakieś szepty pod drzwiami.
- Podglądają nas. - szepnął Harry, swoim aksamitnym głosem a ja cicho się zaśmiałam.
- To było do przewidzenia. - usiadłam na brzegu łóżka Harry'ego. Chłopak podszedł do drzwi i na klamce zawiesił jakąś plakietkę z nazwą hotelu i pewnie stąd też ją miał, tak, że zasłaniała dziurkę od klucza.
Odwrócił się w moją stronę i ruszył do łóżka. Usiadł obok, tak blisko, że nasze ramiona się dotykały.
- Co będziemy robić przez ten czas? - odwrócił głowę w moją stronę i uśmiechnął się. Spojrzałam na niego. Znów byliśmy tak blisko, jak wtedy w basenie, czy po bitwie na jedzenie. Wzruszyłam ramionami i odwróciłam głowę w stronę drzwi. Chłopak cicho westchnął. Wszedł na łóżko i usiadł za mną, oplatając mnie nogami od tyłu.
- Co robisz? - chciałam się się obrócić w jego stronę, ale ułożył dłonie na moich ramionach i przytrzymywał je stanowczo, jednak delikatnie. Nachylił się nad moim uchem i szepnął.
- Zobaczysz. - czułam, że się uśmiecha. Odgarnął moje włosy na jedną stronę i zaczął opuszkami palców wodzić po moim ramieniu i karku, co przyprawiało mnie o gęsią skórkę. Nie miałam siły protestować. Przymknęłam powieki i rozkoszowałam się tą cudowną chwilą. 
Czułam, jak nosem przejeżdża po mojej szyi i składa na moim ramieniu delikatny pocałunek. Drugą dłonią delikatnie masował moje drugie ramię. Chłopak zaczął nucić pod nosem jakąś piosenkę. Nie była to żadna z ich piosenek, bo na pewno bym ją rozpoznała.
Siedziałam, wsłuchując się w jego cichy, aksamitny głos i poddając się dotykowi ciepłych i delikatnych dłoni. To było coś wspaniałego, nie do opisania zwykłymi słowami. Trzeba było to poczuć. Złożył jeszcze kilka pocałunków na mojej szyi i karku, niestety musiał to przerwać. Do pokoju wparowała cała reszta "imprezowiczów", krzycząc, że czas minął. Zerknęłam na zegarek. Faktycznie, minęło już te siedem, krótkich minut. Przy nim czas leciał szybko, zdecydowanie za szybko.
Harry podniósł się z łóżka, a ja poprawiłam koszulkę i zrobiłam to samo. Wszyscy zeszliśmy na dół.
Graliśmy jeszcze kilka kolejek, w których Liam musiał pocałować Zayn'a, ja musiałam dać się nakarmić Louisowi, na co Loczek patrzył z oburzeniem, a Wera  tańczyła. W końcu wszyscy jednogłośnie stwierdziliśmy, że jest już to nudne i chłopaki włączyli muzykę.
Zaczęli prześcigać się w tym, kto zaprezentuje lepszy krok taneczny, a my się im przyglądałyśmy. Lou robił " Stop the traffic ", Liam " One, two, three flick ", Zayn i Harry tańczyli nie wiadomo co, a Niall wykonywał krok JLS.  Wyglądało to naprawdę zabawnie.
Reszta pobytu u nich minęła nam podobnie. Niektórzy się przekomarzali, Wera siedziała prawie cały czas Niallowi na kolanach, a Harry, gdy tylko przechodził obok, przejeżdżał opuszkiem palca po moim ramieniu, przyprawiając mnie tym o gęsią skórkę. On był  wspaniały i już dłużej nie mogłam trzymać się z daleka. Trudno, raz się żyje, najwyżej potem będę cierpiała. Po prostu nie dawałam rady. Przy nim było mi tak... lepiej.
Do domu odwiózł nas Liam, który jako jedyny nic nie wypił, ze względu na to, że ma tylko jedną nerkę. Kiedy przyszłyśmy, ciocia leżała już w łóżku, więc przywitała nas, nie wstając z niego.
Popędziłyśmy na górę. W międzyczasie, kiedy Wera brała prysznic, położyłam się na łóżku i weszłam na twittera. Tam aż huczało od tego, że chłopcy spotykają się z jakimiś dziewczynami. Mnóstwo naszych zdjęć krążyło po internecie. Były to ujęcia od tyłu, więc na szczęście nie było widać naszych twarzy, inaczej nie miałybyśmy życia.
Z ciekawości weszłam na profil Harry'ego, a tam widniał wpis : " Great day with Ada and Wera. I want more! xx ". Od razu posypało się do niego mnóstwo pytań kim jesteśmy i czy jesteśmy dla niego kimś ważnym. Nie odpisał, chociaż ciekawość mnie zżerała, co by odpowiedział.
Gdy Wera wróciła, ja poszłam się wykąpać. Przez cały czas myślałam o dzisiejszym dniu. Nadal czułam ciepłe palce Harry'ego na swoich ramionach, szyi i karku. Czułam jego oddech i zapach perfum. Zdecydowanie za bardzo zawrócił mi w głowie.
Ubrałam swoją ulubioną piżamę, z motywem pandy i wróciłam do pokoju. Wera leżała, wpatrując się w sufit. Intensywnie o czymś myślała, łatwo było zgadnąć o czym. Dla niej ten dzień był tak samo ekscytujący jak dla mnie, chociaż nie całowałam się z Harry'm, jego dotyk przyprawiał mnie o dreszcze.
Chyba obie byłyśmy pod zbyt wielkim wrażeniem dzisiejszego dnia, aby cokolwiek powiedzieć. Wymieniłyśmy się tylko uśmiechami.
Usnęłam, wpatrując się w bluzę Styles'a, wiszącą na oparciu krzesła.

--
Autorka. Coraz więcej się dzieje i będzie jeszcze ciekawiej (tak mi sie wydaje). :D Miałam dodać dopiero jutro, albo pojutrze ale ze wzgledu na to, że kilka osób bardzo mnie o to prosiło, rozdział jest już dzisiaj. :D

JEŚLI CZYTASZ, SKOMENTUJ.



niedziela, 29 kwietnia 2012

Rozdział 7.

Obudziłam się wcześniej od Wery. Nudziło mi się, nie miałam co ze sobą zrobić. Nie byłam głodna, a laptopa nie chciałam włączać, aby nie obudzić tego śpiocha. Leżałam w łóżku, rozglądając się po pokoju. Zatrzymałam wzrok na swojej kosmetyczce i wpadłam na pomysł. Potarłam dłonią o dłoń. Ostrożnie wysunęłam się z łóżka, z kosmetyczki wyjęłam czarny eyeliner i podeszłam do łóżka, od strony na której spała Weronika. " Jestem genialna" pomyślałam i cicho się zaśmiałam. Nachyliłam się w stronę przyjaciółki. Na jej czole, dużymi literami napisałam " kocham Nialla ", a na policzkach namalowałam jej kilka serduszek.
Odsunęłam się, aby zobaczyć swoje dzieło.
- Nie, to za mało. - szepnęłam i pokręciłam głową. Dopisałam jeszcze kilka razy imię Blondynka, napisałam że jest słodki i kochany, w efekcie czego Wera miała prawie całą twarz w wyznaniach miłosnych do Nialla. Nie obawiałam się, że mi się odwdzięczy, bo jest zbyt leniwa, żeby wstać wcześniej ode mnie.
Wyszczerzyłam się w zadowolonym uśmiechu. Schowałam "narzędzie zbrodni" do kosmetyczki i wróciłam do łóżka.
Dziewczyna obudziła się już pięć minut po tym, jak skończyłam tatuować jej twarz. Ciężko było mi się powstrzymywać od śmiechu, przez co dziewczyna patrzyła na mnie jak na debila.
- No co? - nie odpowiedziałam, tylko zaczęłam się jeszcze głośniej śmiać. - Adżi o co ci chodzi?! - Podniosła się do pozycji siedzącej i lustrowała mnie wzrokiem. - Boże widzisz a nie grzmisz.. - Westchnęła i pokręciła głową z dezaprobatą. Ja po prostu nie potrafiłam się powstrzymać. Kiedy już udało mi sie uspokoić, przetarłam załzawione od śmiechu oczy i spojrzałam na przyjaciółkę z nadal rozbawioną miną.
- Spójrz w lustro. - wydukałam i znów się zaśmiałam.
- Yyy... - dziewczyna zmrużyła oczy i przez chwile patrzyła na mnie ze zdziwioną miną. Zerwała się z łóżka i pobiegła do łazienki, z której zaraz dobiegł wrzask. - Adżi ty cioto zabije cie!
Parsknęłam cichym śmiechem i schowałam się pod kołdrą. Kiedy przez dłuższa chwilę nie poczułam, żeby przyjaciółka coś planowała, wychyliłam głowę z pod kołdry. Dziewczyna stała z dwoma poduszkami w rękach i z łobuzerskim uśmieszkiem. Zrobiłam niewinną minkę, a ona zaraz mnie nimi zbombardowała. (...)
Później zjadłyśmy śniadanie i włączyłyśmy laptopa. Puściłyśmy sobie na cały głos piosenki One Direction i biegałyśmy po pokoju tańcząc i śpiewając jak dwie psycholki. W końcu padłyśmy na łóżka zmęczone. Zajęło nam to więcej czasu niż nam się wydawało, bo była już 16. Za godzinę mieli przyjechać chłopaki, więc zerwałyśmy się szybko i zaczęłyśmy szykować. Weronika przez pół godziny marudziła, że nie ma w co się ubrać, mimo, że szafa była pełna od jej ubrań. W końcu zdecydowała się na jakąś koszulę, rurki i trampki.  (...)
Parę minut po siedemnastej podjechał po nas Harry. Wsiadłyśmy do samochodu i już po kilkunastu minutach byłyśmy u chłopaków w domu.
Było tam trochę za cicho jak na nich, nawet zaczęło nas to martwić. Zerknęłam na Harry'ego z pytającą miną, a on wzruszył ramionami.
- Ej..- zaczęła Wera, ale niestety nie dokończyła, bo w tym momencie zza rogu wyskoczyła pozostała czwórka i obrzuciła nas poduszkami. Dołączył się do nich Harry. Nawet nie próbowałam się bronić, bo mieli przewagę liczebną, za to moja przyjaciółka próbowała im oddawać, przez co dostawała ze zdwojoną siłą. W końcu im się znudziło.
- Tak w ogóle, to cześć. - Wyszczerzył się Lou, a cała reszta pomachała. Parsknęłam śmiechem.
- Miłe powitanie, nie ma co. - wytknęłam im język, niczym mała dziewczynka i zdjęłam buty, oraz kurtkę. Weszliśmy do salonu.  Na stole znów stały miski z przekąskami, jednak znacznie mniej niż poprzedniego dnia. Przynajmniej byłam pewna, że znów nie rozpęta się wojna, bo Niall nie pozwoli na marnowanie tak małej ilości jedzenia.
- Mam pewien pomysł! - Louis oparł się o ścianę i spojrzał na każdego po kolei. Podszedł do sporego okna i odsunął zasłonę, ukazując w ten sposób ogród, znajdujący się za domem. Wskazał na basen. - Idziemy się kąpać!
Kąpać? Przy nich to chyba nie był najlepszy pomysł, poza tym nie wzięłyśmy strojów. Wera spojrzała na mnie z zakłopotaniem, a potem przeniosła wzrok na Lou.
- Ale my nie mamy strojów! - westchnęła i zmarszczyła nos. Louis pokręcił głową z szerokim uśmiechem.
- No tak, ale przecież macie.. - Urwał w połowie zdania. Ruszył w moim kierunku i stanął tuż obok. Zsunął kawałek koszulki z mojego ramienia i palcami chwycił za ramiączko od stanika. - .. bieliznę. Ewentualnie możecie się kąpać bez! - dokończył i wyszczerzył się w zadowolonym uśmiechu. Delikatnie strzelił z mojego ramiączka, a ja posłałam mu paraliżujący uśmiech.
- W sumie racja. - Wera pokiwała głową. Całej reszcie ten pomysł się spodobał, więc od razu zaczęli się rozbierać. Jednak ja się wstydziłam. Miałam się przy nich rozebrać? Ja? Nie jestem modelką z wybiegu, mam bardzo wiele niedoskonałości więc najzwyczajniej w świecie się wstydziłam.
Przyglądałam się, jak chłopaki pozbywali się ubrań. Co chwila przerzucałam wzrok z jednego na drugiego. Cóż, taki widok ma niewiele osób. Z każda kolejną chwilą mój uśmiech się poszerzał i nie potrafiłam tego opanować. Stało przede mną pięciu bogów, na dodatek w samych bokserkach. Coś wspaniałego! Zaśmiałam się w myślach.
Wszyscy, nie zwracając na mnie uwagi pobiegli na podwórko w stronę ogrodu. Westchnęłam i powlekłam się za nimi. Stanęłam w progu domu i przyglądałam się, jak po kolei skaczą do wody. Dopiero Harry zwrócił uwagę, że mnie nie ma. Wyszedł z basenu i podążył w moją stronę. Jego idealnie wyrzeźbiony tors, z którego ściekała woda przyprawiał mnie o dreszcze. Obawiałam się, że właśnie stoję z otwartą gębą i szeroko otwartymi oczami, ale to działo się mimowolnie.
Podszedł do mnie, ze zmarszczonymi brwiami.
- Czemu nie wchodzisz? - Uniósł jedną brew i spojrzał prosto w moje tęczówki. Nawet przez to miękły mi kolana. Przerażało mnie to, jak ten chłopak na mnie działa? Przecież nie mogłam zakochać się w Harry'm Styles'ie z One Direction. To była samobójstwo dla własnego serca. Ja niedługo miałam wyjechać, a poza tym on jest gwiazdorem, który może mieć każdą dziewczynę, jaką tylko zapragnie.
Westchnęłam, spuszczając wzrok. Gdybym nadal patrzyła w jego oczy, język by mi się plątał.
- No ja.. znaczy, wiesz.. - gestykulowałam rękoma, przez co Harry zaczął się śmiać, a ja razem z nim.
- Ty, znaczy wiem, ale co? - uśmiechnął się szeroko.
- Wstydzę się. - dokończyłam i zmrużyłam oczy. Styles westchnął. Chwycił za mój podbródek i delikatnie uniósł moją głowę do góry, by ponownie spojrzeć w moje oczy.
- Czego? - widać było w jego oczach dezaprobatę. Ale ja naprawdę się wstydziłam i nie mogłam z tym nic zrobić.
- Tak ogólnie. - zacisnęłam wargi w wąską linię.
- Ale wiesz, że nie będziesz tu stała? Nie ma takiej opcji. - Uśmiechnął się łobuzersko i potarł dłonią o dłoń. Widać było, że coś mu wpadło do głowy.
- Co ty kombinujesz? - Zaśmiałam się.
- Skoro nie chcesz się rozebrać, to wykąpiesz się w ubraniach! - wyszczerzył się. Podszedł bliże, , wziął mnie na ręce i z wesołym uśmiechem ruszył w stronę basenu. Próbowałam mu się wyrwać, prosiłam, żeby postawił mnie na ziemię, ale to nie skutkowało. Wszyscy przenieśli na nas wzrok. Z ust Louisa wydobyło się cicho "Uuum.", a cała reszta się zaśmiała. - To jak, gotowa? - Loczek zerknął na mnie z uśmiechem. Pokręciłam przecząco głową, licząc, że może zrezygnuje ze swoich zamiarów. Nadzieja matką głupich. Nim się obejrzałam, znajdowałam się już w wodzie, a Harry przyglądał mi się z tryumfalnym uśmiechem. Przetarłam twarz i odgarnęłam przyklejające się do czoła włosy.
Zaczęliśmy się chlapać. Louis czasem wciągał kogoś pod wodę. Sama kilka razy padłam jego ofiarą. W końcu nałykałam się tyle wody, że musiałam chwilę odetchnąć. Podpłynęłam do ścianki basenu. Właśnie przecierałam oczy, do których też dostało się mnóstwo wody, kiedy usłyszałam obok siebie ten cichy i seksowny głos. To był Harry. Otworzyłam oczy. Chłopak był tuż przede mną, nawet bardzo blisko.
- Czemu odeszłaś? - uśmiechnął się. Jego uśmiech mnie rozbrajał za każdym razem. Oparł jedną dłoń o ściankę basenu po mojej lewej stronie i zaraz dołączył do niej drugą, tylko że po prawej, tak, że teoretycznie oplatał mnie ramionami.
- Bo... - zaczęłam. Przy nim nie potrafiłam nawet wydusić z siebie kilku słów. Odkaszlnęłam, aby czasem nie pomyślał, że to on doprowadza mnie do takiego stanu, chociaż właśnie tak było. Nie musiał tego wiedzieć. Nie musiał wiedzieć jak cholerną słabość mam do niego. - Bo zakrztusiłam sie wodą i musiałam na chwile odejść, rozumiesz. - Kiwnął głową. Zbliżał się. Bardzo powoli, jednak był coraz bliżej. Ciepło bijące od jego ciała sprawiało, że dostawałam dreszczy. Wiadome było, do czego zmierza, ale bałam się. Bałam się, że mu się nie spodoba.
Niestety do niczego nie doszło. Louis ze swoim wspaniałym wyczuciem czasu musiał nam przeszkodzić. Tym razem Harry padł jego ofiarą. Chłopak chwycił Loczka za nogi, wciągając go pod wodę i w ten sposób odciągając go ode mnie. Westchnęłam.
Naszykowałam się już mentalnie na ten moment, ale on jak zwykle musiał nam przeszkodzić. Kiedyś go zabije. Zaśmiałam się sama do siebie. Kiedy Harry się wynurzył, posłał mi przepraszający uśmiech.
Wszystkim było już zimno, więc wyszliśmy z wody. Chłopaki od razu pobiegli do domu, a ja z Werą powoli zmierzałyśmy do środka.
- Jak Niall? - zerknęłam na przyjaciółkę. Dziewczyna westchnęła rozmarzona. To już było dla mnie wystarczającą odpowiedzią. Zaśmiałam się. - A szczegóły? - Wera spojrzała na mnie i uśmiechnęła się szeroko.
- Pocałował mnie. - skwitowała krótko. Przyłożyłam dłonie do policzków a na moich ustach pojawił się szeroki uśmiech. Jeśli ona była szczęśliwa, to ja też.
- Jak to? Ale jak? Tak no wiesz.. - Zaśmiałam się. - Czule, namiętnie? - Poruszałam brwiami. Przyjaciółka szturchnęła mnie w ramię.
- To był zwykły buziak. To znaczy niezwykły, bo z nim.. Nawet nie wiesz co ja wtedy czułam! - zaśmiała się. Zayn wyjrzał przez drzwi.
- No idziecie? - pokiwałyśmy głową i wbiegłyśmy do środka. Chłopaki od razu podali nam ręczniki. Owinęłam się nim. Byłam cała mokra, a razem ze mną moje ciuchy. Jak ja miałam teraz wrócić do domu? Wszyscy pozakładali już swoje ubrania, a ja trzęsłam się z zimna.
Loczek podszedł do mnie z czułym uśmiechem.
- Chodź, dam ci coś swojego. Przecież się przeziębisz. - chwycił za mój nadgarstek i pociagnął mnie w stronę schodów. Wera posłała mi pytające spojrzenie. Wzruszyłam ramionami i uśmiechnęłam się szeroko. Reszta chłopaków rozsiadła się na sofie. Włączyli jakiś film i obżerali się przekąskami.
Weszłam za Harrym do jego pokoju. Był ładnie urządzony, ale nie przesadnie. Stanęłam na środku pomieszczenia, a Loczek grzebał w szafie, w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego. Miał więcej ubrań niż niejedna dziewczyna. W końcu wyciągnął z szafy dresy i bluzę.
- To powinno w miarę pasować.  A mokre ubrania zostaw w łazience, odbierzesz kiedyś tam. - podał mi ubrania i posłał uśmiech. - Pomóc ci? - wyszczerzył się. Zmrużyłam oczy i spiorunowałam go spojrzeniem.
- Naprawdę potrafię się ubrać. - zaśmiałam się. Chłopak zrobił smutną minę i wyszedł z pokoju. Zaczęłam się przebierać. Sciagałam z siebie koszulkę, kiedy drzwi uchyliły się,a  w nich pojawił się Harry.
- A może jednak potrzebujesz pomocy? - zrobił niewinną minkę.
- Harry! - krzyknęłam i chwyciłam poduszkę z łózka, a ona zaraz poleciała w stronę Styles'a.
- Dobra, dobra. Już idę. Ale gdybyś jednak potrzebowała pomocy, to wiesz gdzie mnie szukać!  - zaśmiał się i zamknął drzwi. Słychać było jak schodzi na dół, więc mogłam spokojnie się przebrać. To nic, że nogawki spodni były za długie, a one same dużo za luźne, zresztą tak jak i bluza. Ale były JEGO i nim pachniały.
Zeszłam na dół. Oczywiście Louis musiał skomentować mój wygląd, nie mógł się powstrzymać.
Usiadłam na sofie pomiędzy Zayn'em i Liam'em i wbiłam wzrok w ekran telewizora.
Czasami zerkałam w kierunku Harry'ego, zresztą on też to robił. Posyłaliśmy sobie wtedy uśmiech i z powrotem wbijaliśmy wzroki w telewizor.
Przy nich czas leciał naprawdę szybko. Jeszcze niedawno wchodziłyśmy do ich domu, a już kończył się film i było parę minut po 22. Czas się zbierać. Podniosłyśmy się z sofy i poszłyśmy do korytarza, a chłopaki za nami.
- Jutro robimy imprezę. Będzie kilku znajomych. Wpadniecie? - odezwał się Zayn, a na twarzach całej reszty pojawił się uśmiech. Czemu nie?
- Jasne. - odpowiedziałyśmy równo z Werą i zaśmiałyśmy się.
Harry odwiózł nas do domu. Na szczęście moja ciocia była naprawdę bardzo ugodowym człowiekiem, więc nie była zła, że wracamy tak późno. Powiedziałyśmy jej o jutrzejszej imprezie, zgodziła się bez problemu.
Później, gdy już leżałyśmy w łózkach, ja przytulałam się do bluzy Harry'ego. Pachniała tak pięknie..
- Adżinek.. - zaczęła Wera. - Chyba się zakochałam. - westchnęła i schowała twarz w dłoniach. Pogłaskałam jej ramię. Cóż mogłam powiedzieć? Chyba czułam to samo.
Leżałyśmy chwilę w ciszy, aż w końcu usnęłyśmy.


--
Autorka. Na wiele próśb, dodaję już 7 rozdział. Ciesze sie, że mam coraz więcej komentarzy, no i już ponad 1000 odwiedzin bloga! Jednak byłoby mi jeszcze milej, gdyby tych komentarzy było więcej. :D



piątek, 27 kwietnia 2012

Rozdział 6.


Dzisiaj był ważny dzień. Może dla niektórych nie byłby ważny, ale dla nas tak. To dzisiaj miałyśmy odwiedzić chłopaków w ich domu, który na pewno był zachwycający.
Wczoraj ustaliliśmy, że któryś z nich po nas przyjedzie. Oczywiście na początku upierałyśmy się, że możemy same przyjść i nie muszą się fatygować, ale ich ośli upór wygrał, poza tym my nie mogłyśmy dawać długo się przekonywać.
Od samego rana chodziłyśmy w kółko, a czas dłużył nam się strasznie. Każda minuta była godziną, a godzina całą wiecznością. Rozmawiałyśmy z naszymi przyjaciółkami na skype, pierwszy raz od dnia, w którym tu przyjechałyśmy. Jeszcze o niczym nie wiedziały, a teraz gdy im powiedziałyśmy, nie chciały nam na początku uwierzyć. Obiecałyśmy, że zrobimy sobie z nimi zdjęcie i wtedy nam uwierzą.
Byłyśmy umówione z nimi na godzinę 17. Kiedy wybiła 16, obie zaczęłyśmy biegać po domu, aby zdążyć się wyszykować. Na szczęście ubrania wybrałyśmy już dużo wcześniej, inaczej na pewno byśmy nie zdążyły.
Równo o siedemnastej, przed domem zabrzmiał dźwięk klaksonu. Byłyśmy już gotowe, więc tylko ubrałyśmy buty, kurtki i wyszłyśmy. Za kierownicą siedział Louis, a na miejscu pasażera Liam. Wsiadłyśmy na tylne siedzenia, a Lou niemal że od razu ruszył, nawet się z nami nie witając. Liam spojrzał tylko w lusterko i posłał nam uśmiech. Przez całą drogę jechaliśmy w ciszy. Chłopaki wymieniali tylko spojrzenia, a my byłyśmy zbyt zachwycone tym wszystkim, żeby cokolwiek powiedzieć. Jak do tej pory tylko mogłyśmy marzyć o tym, żeby odwiedzić chłopaków, a teraz? Siedzimy w aucie z Louisem i Liamem i właśnie jedziemy do ich willi. Dopiero gdy parkowaliśmy przed ogromnym domem, Louis zerknął w lusterko i wyszczerzył się w pełni zadowolenia.
- Niall kupił pełno solonych Lays'ów, a wcale ich nie lubi. - Mówiąc to, zerkną na Werę z rozbawioną miną, a na jej ustach pojawił się szeroki uśmiech. - A Harry.. - przeniósł wzrok na mnie. Spojrzałam w lusterko, by zobaczyć jego minę. Chłopak zaśmiał się cicho. - Przygotował całą masę horrorów do obejrzenia, a przecież on zawsze się boi. - Doszedł nas cichy śmiech Liama. Posłałam Lou paraliżujące spojrzenie. Auto zatrzymało się. Razem z Werą równocześnie opuściłyśmy samochód. Na widok tego domu ciężko było kryć zaskoczenie, był ogromny i naprawdę ładny. Wera rozchyliła usta z wrażenia, zresztą moja mina pewnie wyglądała podobnie.
Ruszyłyśmy za chłopakami w kierunku drzwi, a zanim któryś z nich zdążył nacisnąć na klamkę, drzwi otworzyły się a w nich stanął Niall. W jego oczach zapaliły się jakieś radosne iskierki na nasz widok, a raczej wtedy, gdy zobaczył Werę. Ona też była wniebowzięta.Wiedziałam, że ubóstwia Nialla, a teraz już konkretnie była nim zauroczona. Bałam się tylko, że to wszystko będzie ją bolało, gdy wyjedziemy z Londynu i wrócimy do Polski. Wtedy wszystko zniknie. Nie będzie chłopaków. Westchnęłam.
- Cześć dziewczyny! - Blondynek posłał nam wesoły uśmiech i odsunął się na bok, abyśmy mogły wejść do środka. Już sam korytarz powalał swoim wystrojem. Obawiałam się, że reszta domu będzie jeszcze piękniejsza.
Zdjęłyśmy buty i kurtki. Poszłyśmy za chłopakami do salonu, skąd dochodziła cicha muzyka. Pomieszczenie było ogromne. Duża sofa stojąca po środku, po boku jeden fotel. Na ścianie wisiał telewizor plazmowy, a pod nim stały głośniki i jakiś sprzęt. Półki z płytami, książkami.  Na stole przy sofie leżała sterta pudełek z filmami, na widok których uśmiechnęłam się nikle, a obok nich stały jakieś talerze i miski z przekąskami.
Podeszłam do sofy i przejechałam po niej opuszkami palców. Wera od razu rozsiadła się i ostrożnie wodziła wzrokiem za Niallem, który jeszcze donosił jakieś jedzenie.
- Kociaku! - Wykrzyknął Lou, kierując głowę w stronę schodów. Powiodłam za nim wzrokiem, a wtedy zobaczyłam Harry'ego, który właśnie wychodził z pokoju z koszulką w dłoni. Uśmiechnął się na nasz widok. Louis przeszedł obok mnie, cicho się śmiejąc, a ja ciągle wpatrywałam się w Loczka. Obawiałam się, że z wrażenia otworzyłam usta, ale nie mogłam się powstrzymać. Jeden niesforny kosmyk opadał mu na czoło, do tego jego piękny uśmiech i idealnie wyrzeźbiony tors. Ideał. Wera przyglądała mi się ze zdziwioną miną, ale gdy tylko spojrzała w stronę Harry'ego, jej wyraz twarzy był podobny. Dopiero kiedy Loczek założył koszulkę i zszedł na dół, ocknęłam się i odwróciłam wzrok.
Widać było, że Harry był zadowolony z mojej reakcji. Podszedł do mnie z wesołym uśmiechem na twarzy.
- Cześć. - Jedną dłoń położył na moim biodrze. Pocałował mój policzek w geście powitania i odsunął się z nadal tak samo zadowoloną miną. Przywitał się też z Werą.
Wszyscy zebrali się już w pokoju. Niall usiadł obok Wery i od razu zaczął coś zjadać, zagadując przy okazji do blondynki. Liam z Zaynem przekomarzali się na sofie, obok Nialla i Weroniki. Lou szeptał coś na ucho Harry'emu, a ten uśmiechał się szeroko.
- To jak? Oglądamy filmy, czy co robimy? - Loczek uniósł brwi. Louis z łobuzerskim uśmieszkiem podszedł do szafki i wyciągnął z niej album ze zdjęciami.
- Ja mam lepszy pomysł! - pomachał albumem w górze i spojrzał na mnie.  - Ada? Wera? - zerknął na mnie, a potem na moją przyjaciółkę i otworzył album na pierwszej stronie. - Macie ochotę na pooglądanie kompromitujących zdjżć Kociaka? - Wyszczerzył się. Mina Harry'ego zżedła. Posłał Louisowi paraliżujące spojrzenie i ruszył w jego stronę. Próbował odebrać Lou album, jednak on był sprytniejszy i rzucił mi go. Oczywiście z moją koordynacją ledwo udało mi się go złapać. Album otworzył się mniej więcej po środku, a na stronie widniało zdjęcie młodego Harry'ego z czapką jakby parasolką. Nie chciałam mu sprawić przykrości, więc starałam się stłumić śmiech, ale w końcu nie wytrzymałam. Loczek podszedł do mnie z miną małego, naburmuszonego dziecka, zabrał mi album zatrzasnął go i odłożył na poprzednie miejsce. Chłopaki już skręcali się ze śmiechu na sofie, a Niall z Wera nie wiedzieli o co chodzi, bo byli zajęci sobą.. i jedzeniem.
Miałam ochotę podejść do Harry'ego i go przytulić, aby na jego ustach pojawił się ten rozbrajający mnie kompletnie uśmiech. Nogi same poniosły mnie w jego stronę,  a na jego ustach pojawił się nikły uśmieszek, który z powrotem przeistoczył się w naburmuszoną minę.  W ostatniej chwili powstrzymałam się od przytulenia Loczka, co widocznie mu się nie spodobało i tylko pogłaskałam jego ramię, pierwszy raz tak naprawdę patrząc mu w oczy.
- No już, uśmiechnij się gburze! - Zaśmiałam się cicho, a Harry sparaliżował mnie wzrokiem, jednak po chwili też się zaśmiał.
- Mam jeden warunek. - Drugi raz spojrzeliśmy się sobie w oczy. Uniosłam obie brwi, robiąc przy tym rozbawioną minę, a Loczek utrzymywał poważny wyraz twarzy. Westchnęłam zrezygnowana i pokręciłam głową z dezaprobatą. 'Ciekawe co wymyślił?' pomyślałam i uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Niech ci będzie. - Harry słysząc moją odpowiedź, palcem wskazującym pokazał na swój lewy policzek. Z tyłu dobiegł mnie cichy chichot któregoś z chłopaków, a Harry wyszczerzył się w dumnym uśmiechu. Nie miałam wyjścia, a poza tym - czemu miałabym nie pocałować Harry'ego Stylesa? Może nigdy więcej nie będę miała okazji.
Zaśmiałam się krótko i zbliżyłam się do Loczka. Do moich nozdrzy dotarł intensywny i przyjemny zapach jego perfum. Musnęłam wargami jego ciepły i gładki polik, a chłopak zaraz przełożył palec na drugi policzek. Ponownie musnęłam jego policzek, tym razem prawy. Odsunęłam się o niewielki krok. Loczek spojrzał na mnie z łobuzerskim uśmieszkiem. Tym razem palec wylądował na jego różowych wargach.
- Nie przeginaj! - zaśmiałam się i wbiłam dwa palce w bok chłopaka. Pociągnął nosem, ze smutną miną.  - Nie, nie, nie. Tym razem się nie nabiorę. - Wytknęłam mu czubek języka i wszyscy równocześnie się zaśmialiśmy. Właściwie nie wiem czemu odmówiłam. Przecież od zawsze o tym marzyłam, a na żywo, jego idealne, zaróżowione wargi kusiły jeszcze bardziej niż na zdjęciach. "Ale z Ciebie debil, brawo Adżi" pomyślałam i cicho westchnęłam.
Louis pociągnął mnie na sofę i usadził mnie obok Zayna i Liama. On, razem z Harrym usiedli na podłodze. Loczek siedział tuż przede mną. Odchylił głowę do tyłu i z wesołym uśmiechem pomachał do mnie. Zaśmiałam się cicho. Louis zerknął na nas i pokręcił głową.
- Dobra gołąbeczki, oglądamy film. - Harry posłał przyjacielowi piorunujące spojrzenie i wbił wzrok w ekran telewizora, gdzie wyświetlany był już pierwszy horror.
Zayn puknął Nialla w ramię, który ciągle rozmawiał z Werką i powiedział mu, aby się uciszył i skupił na filmie. Zerknęłam na parę "blondynków" i uśmiechnęłam się sama do siebie. Naprawdę cieszyło mnie to, że Wera dobrze dogaduje się z Niallem i chyba oboje przypadli sobie do gustu. Lubiłam żyć ze świadomością, że ktoś dla mnie bliski - mój przyjaciel jest szczęśliwy.
Wszyscy siedzieli w skupieniu, oglądając film, a  ciszę przerywało tylko ciche chrupanie. Jak można było się domyśleć - to Niall i Wera wyżerali zawartość misek.
Film powoli się rozkręcał. Wera przy straszniejszych scenach zakrywała oczy, z czego chichotał Niall, Zayn z Liamem się przytulali, a Harry ściskał rękę Louisa, który dumnie siedział i wpatrywał się w ekran. Ja się nie bałam, zresztą tak jak i Niall, który bawił się jedzeniem. Właśnie naciągał żelka, puścił go z jednej strony a ten wystrzelił i trafił w telewizor. Wszyscy odwrócili głowy w jego stronę. Blondynek zrobił niewinną minę, za to Louis potarł dłonią o dłoń i sięgnął po garść popcornu.
- Bitwa? - zanim ktokolwiek zdążył odpowiedzieć na propozycję chłopaka, rzucił popcornem w nadal tulących się Liama i Zayna. Chłopaki poderwali sie z sofy, wzięli garści popcornu i wyszczerzyli się. Liam ruszył w  pogoni za Louisem, a Zayn obrzucił mnie i Harry'ego. Tak właśnie rozpętała się wojna. Jedyne co zostało na stole to bita śmietana. Właściwie nie wiem do czego ona tu była. Chwyciłam ja i schowałam się za sofa, obserwując jak Weronika z Niallem obsypując się nawzajem Lays'ami.  Myślałam, że jestem bezpiczna. Liam nadal ganiał Louisa i dołączył się do nich Zayn. Para blondynków była zajęta sobą, ale gdzie był Harry? Kiedy chciałam się obrócić, zostałam zbombardowana kilkoma żelkami. Przed sobą zobaczyłam szczerzącego się Loczka, z kolejną porcją żelek w dłoniach. Moją jedyną bronią była bita śmietana. Szybko podniosłam się z podłogi i odrzuciłam korek od śmietany. Loczek zaczął cofać się do tyłu, a ja z łobuzerskim uśmiechem szłam w jego kierunku. W końcu pole do manewru się skończyło, a Harry oparł się o ścianę. Podeszłam bliżej, nawet bardzo blisko. Poczułam się dokładnie jak w dniu, kiedy przycisnęłam go do samochodu. Potrząsnęłam buteleczką ze śmietaną i opryskałam mu nią policzek, a potem zrobiłam mu wąsy. Loczek nabrał trochę śmietany na palec i przejechał mi nim po policzku. Uśmiechnęłam się szeroko. Harry nachylał się w moją stronę. Domyślałam się co planuje zrobić. Był tak blisko i z każda sekundą coraz bliżej. Czułam jego oddech na swojej twarzy, już prawie nasze usta się dotknęły, ale tą cudowną chwilę musiał przerwać Louis, który wbiegł do pokoju. We włosach miał pełno popcornu.  Szybko odsunęłam się od Harry'ego, a Lou chyba tego nie zauważył. Stał, wlepiając wzrok w podłogę, a przynajmniej tak nam się wydawało. Razem z Loczkiem podeszliśmy bliżej i wtedy zobaczyliśmy, w co tak naprawdę wpatruje się Louis z ogromnym uśmiechem. Wera, siedziała na Niallu i okładała go żelkiem po twarzy, a on tylko się śmiał. Po chwili do nas dołączył Zayn razem z Liamem. Wreszcie Blondynek miał dość i chwycił Weronikę za nadgarstki, przyciągając ją w ten sposób do siebie. Louis widząc to, odkaszlnął głośno i zaśmiał się. Był prawdziwym mistrzem w psuciu idealnych chwil. Moja przyjaciółka z zakłopotaną miną podniosła się z podłogi i poprawiła ubrania. To samo uczynił Niall.
- Proszę proszę, nie ma mnie pięć minut a tu już jakieś romanse. - Louis wyszczerzył się w zadowolonym uśmiechu. Liam szturchnął go w ramie.
Aby przerwać krepującą cisze, która nastała zaraz po słowach Lou, rozejrzałam się po pokoju i westchnęłam.
- Ale tu syf.  - Wszyscy jednocześnie się zaśmiali. - Pomożemy wam posprzątać. - Zerknęłam na Harry'ego. Chłopak pokręcił przecząco głową.
- Nie ma mowy. Sami sobie posprzątamy... - uśmiechnął się. - .. później. - dodał po chwili  zaśmiał się melodyjnie. Oczywiście się temu sprzeciwiłyśmy. Chłopcy upierali się przy swoim, ale w końcu zgodzili się i pozwolili sobie pomóc. Niall wygrzebywał szczątki jedzenia z sofy, Liam sprzątał miski, Louis z Zayn'em ogarniali drugi pokój, gdzie oni przetoczyli wojnę. Wera zbierała paczki po przekąskach a ja razem z Harrym zamiatałam. Po piętnastu minutach pokój wyglądał tak jak przed wojną. Niestety było już późno. Przy nich czas leciał niesamowicie szybko.
- Wpadniecie jutro? - Zapytał z nadzieją Niall, wpatrując się przy tym w Werę, kiedy się ubierałyśmy. Obie pokiwałyśmy głową.
- Jesli nas zaprosicie. - Zerknęłam na Harry'ego. Uśmiechnął się.
- Właśnie to robię. - chłopaki oparli się o ścianę w korytarzu i przyglądali się nam. - Jutro o tej samej porze. Przyjedziemy po was.
Pożegnałam się z chłopakami, poprzez przytulenie każdego, a na policzku Harry'ego dodatkowo złożyłam delikatny pocałunek. Lou wyszedł razem z nami, aby nas odwieść. Wsiadłyśmy do samochodu i już po kilkunastu minutach byłyśmy na miejscu. Pomachałyśmy Louisowi na pożegnanie. Chłopak nie odjechał do puki nie weszłyśmy do środka. Dzisiaj cioci nie było w domu, wyszła na jakąś imprezę organizowaną w pracy. Od razu popędziłyśmy na górę i opowiedziałyśmy wszystko przyjaciółkom na skype.

--
Autorka. Wow, już prawie 800 odwiedzin bloga. :D Ale skoro już wchodzicie, moglibyście skomentować. To naprawdę motywuje mnie do dalszego pisania. :)